Nie jesteś zalogowany.
Jeśli nie posiadasz konta, zarejestruj je już teraz! Pozwoli Ci ono w pełni korzystać z naszego serwisu. Spamerom dziękujemy!

Ogłoszenie

Prosimy o pomoc dla małej Julki — przekaż 1% podatku na Fundację Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”.
Więcej informacji na dug.net.pl/pomagamy/.

#51 2013-12-06 20:39:40

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

@morfik, moje kontrargumenty są zawarte w wypowiedzi Stallmana na ten temat, które przytoczył @pioki (jestem tego samego zdania co Stallman i jak przeczytałeś jego wypowiedź, to znasz także mój punkt widzenia i moje argumenty). Cóż mam jeszcze dodać? Każdy wie swoje a odbijanie piłeczki w nieskończoność nie ma najmniejszego sensu.

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-06 20:40:56)

Offline

 

#52 2013-12-06 21:30:28

andreq
Członek DUG
Skąd: Nisko
Zarejestrowany: 2005-01-11

Re: piractwo a udowodnienie winy

Wróćmy może do tematu wątku...

menel napisał(-a):

Jestem ciekawy pewnej sytuacji
Załóżmy, że namierzyliby moje ip i wytoczyli sprawę za piracenie.
Czy mógłbym tłumaczyć się przykładowo tym, że miałem niezabezpieczoną sieć wlan (poniekąd nie ma obowiązku zabezpieczania sieci) i po prostu ktoś za moimi plecami skorzystał z ów sieci, albo miałem słabo zabezpieczoną sieć i ktoś się włamał.

W polskim prawodawstwie podejrzany/oskarżony może wymyślać "cuda na kiju" włącznie z atakiem kosmitów, trzeba mieć tylko świadomość, iż sąd może nie dać wiary tym wyjaśnieniom.

menel napisał(-a):

Jestem ciekawy pewnej sytuacji
Jestem ciekawy w ogóle jak takie sprawy wyglądają w sądzie, czy do orzeczenia sądu o winie rzeczywiście wystarczy dmniemany adres ip i kilka logów co rzekomo zpiraciliśmy?

Tu akurat najmniejszy problem, jeśli jesteś pełnoletni, bierzesz dowód osobisty udajesz się do sądu i sprawdzasz wokandy, jeśli będzie ta, która Cię interesuje, to wchodzisz, uwaga przed rozpoczęciem rozprawy, a i strój oraz wygląd mają być schludne, inaczej narażasz się na wyrzucenie z sali a nawet na karę za obrazę sądu, a na ewentualne pytanie sądu w jakim charakterze stawiłeś się, odpowiadasz, że w charakterze publiczności. Wyjątkiem są rozprawy odbywające się bez udziału publiczności, no i jak w trakcie rozprawy okaże się, że jesteś stroną, to też zostaniesz wyproszony.

Offline

 

#53 2013-12-06 22:02:55

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

@andreq, chyba nie sądzisz, że będę swój cenny wolny czas spędzał i to jeszcze w instytucji, której raczej nie darzę sympatią i wolę jej unikać.

Zresztą widzisz jak wyglądam;) więc wolę się nie narażać na grzywny...

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-06 22:08:53)

Offline

 

#54 2013-12-07 02:09:13

morfik
Cenzor wirtualnego świata
Skąd: ze WSI
Zarejestrowany: 2011-09-15
Serwis

Re: piractwo a udowodnienie winy

ilin napisał(-a):

Jak ci nie przyjmą dokumentu to pójdziesz do sądu ?

Jeśli będą mi robić problemy z powodu formatu, to jasne. Bez problemu w sądzie można wykazać, że to jest dokładnie ta sama zawartość czyli, nie mają podstaw do odrzucenia. A jak nie potrafią odczytać pliku to ich problem... Zaraz im tam wyskoczę z dyskryminacją i zniszczę ich ich własną bronią...

Ja u siebie w szkole na pracowni też miałem problemy, bo korzystałem np. z nowszych wersj oprogramowania, i zwyczajnie moje sprawka się nie odpalały, kazali mi robić tak by działało, problem w tym, że ficzery, z których korzystałem, i tak nie działały na starszych wersjach i zapisz jako starszy format bardzo krzywdził moje projekty... Powiedziałem im, że to się odpala i nie mam zamiaru jechać na prehistorycznym sofcie (chyba nadużywam słowa xD), dodałem, że jeśli będzie trzeba to przyniosę swojego kompa do szkoły i pokaże, że działa jeśli uważają inaczej — efekt był taki, że ja tylko spisywałem sobie plan zajęć pracowni i szedłem do domu, tam robiłem projekt i wracałem na zaliczenie, o dziwo znalazł się komp (ten wypasiony profesora), który potrafił odtworzyć moje pliki ( albo pewnie wgrali pirackiego offica czy coś), i na zakończenie z informatyki miałem 5, gdyby mi tylko próbowali dać coś niżej, bym się rzucał. xD Czasami warto walczyć o swoje, zwłaszcza gdy ma się rację...

menel — szkoda, że ty tylko nie czytasz moich postów, bo szereg argumentów z tego textu obaliłem, min fundamentalne kwestie myślowe...


Morfitronik — blog o linux'ach, głównie Debian, OpenWRT/LEDE i Android

Offline

 

#55 2013-12-07 02:47:50

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

@morfik, chcesz wygrać w sądzie z bandą urzędasów? Nie bądź naiwny, pewne rzeczy są po prostu nie do sforsowania (chyba, że jesteś takim idealistą, że wierzysz w niezawisłość sądów - w takim wypadku powodzenia.... Chociaż nie wiem jakbyś się starał, ilu miał prawników czy nagłośnienia sprawy w mediach, pewnych spraw nie przeforsujesz i nie wygrasz, bo nie są one zwyczajnie w interesie tych co dzierżą władzę a my jesteśmy tylko maluśkimi trybikami w tej machinie i mamy gówno do gadania . Pod tym względem nic nie zmieniło się w tym kraju od czasów orzełka bez korony...Pieprzona biurokracja to rak trawiący ten kraj...

Co do twoich postów tak czytałem je i moim zdaniem nie obaliłeś żadnego argumentu Stallmana. Naprawdę nie chce mi się już odbijać piłeczki i wysuwać kontrę, dajmy temu spokój, bo to nie ma sensu, zmęczyła mnie ta dyskusja;)

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-07 03:01:20)

Offline

 

#56 2013-12-07 02:59:53

morfik
Cenzor wirtualnego świata
Skąd: ze WSI
Zarejestrowany: 2011-09-15
Serwis

Re: piractwo a udowodnienie winy

Podziel się tym twoim zdaniem, a nie trzymasz je dla siebie. xD Weź pierwszy lepszy argument z mojej strony z którym się nie zgadzasz i napisz dlaczego według ciebie jest śmieszny. Na dobrą sprawę ty nie odbijasz żadnej pałeczki, a rozmowa z tobą przypomina mi wrzucanie danych do /dev/null. xD Prosiłem o odpowiedź na pytania, cisza, prosiłem o wypowiedzi tego kolesia co miał postulować to co niby ja mówię, cisza. Rozmawiamy o przytoczonym texcie, napisałeś, że masz takie samo zdanie co kolo, a nie potrafisz nawet polemizować z argumentami atakującymi ten text i ty mówisz o odbijaniu piłeczki? Proszę cię. xD


Morfitronik — blog o linux'ach, głównie Debian, OpenWRT/LEDE i Android

Offline

 

#57 2013-12-07 03:03:36

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

wpisz sobie na yt hołdys acta, co za problem. Co do twoich racji nie chce mi się już z nimi polemizować, ja już wyraziłem swoje zdanie na ten temat i nie mam nic więcej do powiedzenia a Stallman ujął to doskonale w swojej rozprawie.

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-07 03:11:19)

Offline

 

#58 2013-12-07 03:25:21

morfik
Cenzor wirtualnego świata
Skąd: ze WSI
Zarejestrowany: 2011-09-15
Serwis

Re: piractwo a udowodnienie winy

No i to ostatnie twoje zdanie pokazało dobitnie, że nie masz żadnych argumentów, które mogły by posłużyć do walki. Powiem więcej na moje cyfrowe oko nawet nie czytałeś tego co stallman napisał, tylko ktoś powiedział ci, że to cool text i uznałeś, że można mu zaufać. Nie reprezentujesz żadnych poglądów w kwestii praw autorskich, bo jak ci właśnie wykazałem nie potrafisz zbudować żadnego argumentu. Nawet nie wiesz ilu ja już podobnych ludzi spotkałem --ludzi, którzy potrafią tylko "operować na linkach". xD Potem przychodzi do wymiany zdań, linkacz trafia na trolla i jedyne co potrafi powiedzieć to "wpisz se na yt", "nie chce mi się polemizować", "fajny text", "zgadzam się w pełni" i inne tego typu szablonowe wypowiedzi. Ja bez problemu potrafię wyczuć czy ktoś ma coś do powiedzenia, czy jedzie ogólnikami tak jak ty. xD

Ostatnio edytowany przez morfik (2013-12-07 03:33:31)


Morfitronik — blog o linux'ach, głównie Debian, OpenWRT/LEDE i Android

Offline

 

#59 2013-12-07 15:30:42

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

Pytałeś się czemu nie "piracimy" procesorów - jeżeli rozwój technologiczny tak by się posunął, że przykładowo byłoby to możliwe dla każdego przeciętnego człowieka, proszę bardzo. Nie widzę w tym nic złego, kupowałbyś nośnik i za niego płacił (w tym wypadku kawałek krzemu i wgrywał sobie darmowe firmware). Czasy się zmieniają niestety a firmy nie będą wiecznie trzepały kasy na kopiowaniu wkółko tego samego (pamiętam czasy kiedy jedna płyta cd kosztowała ok 10zł a nagrywarkę mieli tylko nieliczni, bo była to świeża technologia i też się wtedy tak twierdziło i nikt nie krzyczał o piractwie, bo skoro człowiek musi włożyć dużo pieniędzy,aby coś skopiować to nawet jak kopiuje to nie jest takie złe, bo nie ma tego za całkowitą darmochę.

A uwierz mi, że właśnie w tamtych czasach szerzyło się prawdziwe piractwo i ludzie masowo zarabiali na sprzedaży spiraconych przez siebie nośników (sam nie raz kupowałem na warszawskim stadionie przeróżne piraty). Nie pochwalam tego i jest to rzeczywiście jawna kradzież, bo osoba ma z tego korzyści finansowe, które mógłby mieć twórca takiego dzieła, ale właśnie taki stan rzeczy jak prawa autorskie, licencje i inne ograniczenia tworzą ten cały precedens, bo jeżeli taka kopia będzie za darmo to nikt, kto tego nie stworzył przecież nie będzie mógł na tym zarobić  sprzedając to i nie wkładając żadnej swojej pracy (chyba, że doda swoją pracę i ulepszy dany program, możesz twierdzić, że to nieuczciwe, bo będzie się opierał na czymś co już jest zrobione, zgoda ale gdy wszystko będzie otwarte i bezpłatne każdy twórca będzie mógł to zrobić i da to nieograniczone możliwości rozwoju) a twórca zarobi dając wsparcie techniczne lub tworząc coś dodatkowego do ów programu na wyłączność kontrahenta, firma będzie zainteresowana rozwojem danego projektu, będzie miała relatywne korzyści z wdrożenia tego jako pierwsza itd. i za to zapłaci twórcą a nie za kopię.

Niestety czasy się zmieniają i firmy/twórcy, żeby się utrzymać i uczciwie zarobić muszą na to zapracować a nie kopiować coś co już dawno stworzyli i dostali za to zapłatę, budując na takim procederze fortuny jak ms i wiele innych firm (zauważ, że firma ta praktycznie nic od siebie nie daje a tylko bierze (jej wkład w rozwój oprogramowanie jest drastycznie mały w porównaniu do jej zarobków, weźmy natomiast takiego redhata, który bierze, ale także bardzo dużo daje). Dobrze możesz się spytać, kto zwróci tym firmą koszty badań i pracy nad projektem, skoro każdy będzie kopiował ich pracę. Za doskonały przykład może tu posłużyć właśnie oprogramowanie opensourceowe, które nie ma przychodu ze sprzedaży, ale i tak jest w sporej części finansowane przez wielkie filmy, które mają w tym interes oraz korzyści finansowe i płacą za wsparcie techniczne do ów technologi itd. i nie mają nic przeciwko, że to co sfinansują każdy będzie mógł skopiować. Moim zdaniem Stallman wyprzedza nasze czasy, dlatego wiele osób nie jest w stanie go zrozumieć, jest jeszcze za wcześnie, żeby wszyscy złapali, że takie postępowanie jest jedyną drogą wyjścia i prawidłowego rozwoju oprogramowania, które będzie mogło ewoluować bez żadnych ograniczeń i nie będzie poddane wypaczeniom i stagnacji.

Ja postuluję inna, bardziej odporną na podważenia tezę, że nie liczy się strata twórcy ale zysk klienta — a jeśli klient uważa, że zyskałby coś gdyby twórca tego nie stworzył, bo przecie nie było by czego piracić, to możemy się pobić na argumenty. xD

Firmy i twórcy oprogramowania komercyjnego przyzwyczaili się, że można na tym zbijać fortuny i trzepać niebotyczną kasę, bo każdy musi zapłacić za kopię co niejednokrotnie przewyższa środki finansowe i pracę włożoną w projekt. Czas ich od tego odzwyczaić. Oczywiście nie twierdzę, że nie należy im się nic, ale z pewnością nie za kopiowanie, to tak samo jak stworzyłbym swój model samochodu i mógł go w magiczny sposób kopiować bez ponoszenia żadnych kosztów i pracy, wszystko byłoby fajnie zanim ktoś wpadłby na ten sam pomysł i oczywistym jest, że nie pasowałby mi taki stan rzeczy, ale roszczenie należności za coś w co nie włożyłem żadnej pracy i środków finansowych jest bzdurą.

Najlepiej to jakby oni sami stworzyli programy i rozdawali je wszystkim za free

Wiele programistów czy firm już tak robi i jakoś zbijają fortuny uczciwą pracą. Przykładowo wsparciem technicznym, pisaniem rozszerzeń dla danej firmy, które niekoniecznie są priorytetem, ale są dobrze płatne a nie tylko nagminnym kopiowaniem swoich pomysłów bez wkładu jakiejkolwiek pracy i budowaniem w ten sposób fortuny. Jeżeli coś tworzysz oddajesz jakieś dobro i dostajesz w zamian inne, kopiując w nieskończoność coś co już stworzyłeś, bez wkładu jakichkolwiek innych dóbr i swojej pracy w stworzenie tego nie wprowadzasz już żadnego dobra tylko jego kopię (której produkcja nic cię nie kosztuje) a żądasz za to cały czas dóbr jakby twoja praca i wkład w ów kopiowanie był temu równoważny.

Właścicielowi programu się płaci za program...

Właścicielowi powinno się płacić za jeden program w tym wypadku oryginał. Za każdą kopię jeżeli chce zarobić powinien, albo dawać wsparcie techniczne, albo zaoferować się ulepszać program, pisać rozszerzenia i cały czas go rozwijać i za to powinien dostawać wynagrodzenie wprost proporcjonalne do jego włożonej pracy, czyli za każdą kolejną poprawkę, rozszerzenie itp. a nie cały czas za to samo co tylko kopiuje. Jakim prawem ma dostawać kasę za kolejną kopię w której stworzenie nie wkłada już żadnej pracy i środków finansowych.

A kto ludzi zmusza do korzystania z danego oprogramowania?

urzędy, szkoły, pracodawcy itd.

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-07 16:58:19)

Offline

 

#60 2013-12-07 16:49:24

pioki
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-04-10

Re: piractwo a udowodnienie winy

Miałem się już tu nie odzywać, ale co tam ...

morfik napisał(-a):

pioki — tyle, że ten text ma wiele błędnych założeń i wyznaje kilka aksjomatów, które można bez problemu zniszczyć, a że ten text się na nich opiera, rozwali to całą jego ideologię... Ja już go czytałem kiedyś bo ktoś mi go podesłał.

morfik - przeczytałeś chociaż ten felieton? Wiem, że tłumaczenie jest trochę kiepskie (mam wrażenie, że kiedyś czytałem go gdzieś indziej i w innej formie), ale czytając twoją wypowiedź mam wrażenie jakbyśmy nie rozmawiali o tym samym. Ten tekst z niektórymi tezami głoszonymi przez ciebie się zgadza a z innymi nie. Nie wrzuciłem go po to by polemizować z twoimi poglądami.

Co do tego nieszczęsnego "piracenia procesorów". Cytat z powyższego artykułu:

Pierwszym z nich jest naciągana analogia z materialnymi przedmiotami. Kiedy ugotuję porcję spaghetti, będę protestował, jeśli ktoś ją zje, bo sam nie będę mógł jej zjeść. Jego działanie krzywdzi mnie dokładnie o tyle, o ile przynosi korzyść jemu: tylko jeden z nas może zjeść spaghetti, więc problem jest tylko w tym, kto? Do naruszenia etycznej równowagi wystarczy istnienie choćby najmniejszej różnicy między nami.

Dostrzegasz różnicę pomiędzy przedmiotem materialnym (do którego stworzenia potrzebna jest zaawansowana technika), a programem (utworem) w postaci cyfrowej (i kosztem wytworzenia kopi)?

Teraz weźmy się za przykład z prasą drukarską i tak zwany copyright (polski termin "prawo autorskie" jest w tym sensie trochę niefortunny) - prawo do kopiowania.

Wraz z pojawieniem się prasy drukarskiej u tzw. "grupy trzymającej władzę" pojawił się niepokój o to, że ktoś w łatwy sposób może coś masowo wydrukować (niespokojne czasy) i dotrzeć ze swoimi poglądami do wielu ludzi. Wprowadzono więc instytucję, która miała decydować co można drukować a czego nie, za co pobierała opłaty mające finansować jej utrzymanie. Stanowiło to coś w rodzaju cenzury. Z czasem, gdy zastanawiano się nad likwidacją tego urzędu (miała być jedynie przejściowa), postanowiono ją, aby wynagradzała pracę autorów.

Tak zwane "prawo autorskie" to nic innego jak prawo do kopiowania. I kto może z niego korzystać, a kto nie.

Kiedyś nie było czegoś takiego jak "patenty". Wykorzystywanie czyjeś pracy (dzieła) w stworzeniu czegoś nowego z ewentualnymi zmianami było czymś naturalnym (przykład muzyka klasyczna i kompozytorzy).

Kompletnie nie rozumiem tego co chciałeś powiedzieć przez ten swój wykład na temat przepisywania książek.

A propo "wmawiania czegoś innym ludziom" to już jest tu taki wątek "Rzetelne źródło informacji" ;)

Richard Stallman to dość barwna postać. Zacytuję z pamięci część wywiadu (z pamięci i na pewno coś pokręciłem, ale starałem się uchwycić sens):
- Co sądzisz o piractwie?
- Napadanie na statki jest złe.
- Ale ja miałem na myśli piractwo komputerowe?
- Nigdy nie słyszałem, aby napadano na statki przy pomocy komputerów.
I jeszcze jeden niedokładny cytat: "Piractwo jest złe, ale dużo gorsze jest korzystanie z własnościowego oprogramowania o zamkniętym kodzie źródłowym"

Muszę powiedzieć, że nie rozumiem dużej części twojej wypowiedzi i nie wiem z czym za bardzo dyskutować ;)

Wolność nie jest za darmo. I nigdy nie jest dana raz na zawsze.

Dobra, koniec offtopu z mojej strony;)

Pozdrawiam.

Offline

 

#61 2013-12-07 17:10:08

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

Tak jak mówiłem, Stallman wyprzedza nasze czasy, dlatego wielu się z niego śmieje a jeszcze więcej ludzi go po prostu nie rozumie. Pamiętajmy, że nieraz historia pokazała, że tacy ludzie po prostu wyprzedzali swoją epokę...A innej sensownej drogi nie ma. Albo wszystko będzie płatne, licencjonowane, własnościowe, zamknięte, otoczone żelazną kurtyną i stagnacją, patentami i prawami albo wszystko będzie darmowe, dostępne dla każdego, wolne, otwarte i bardzo szybko ewoluowało, co oczywiście będzie zmuszało do przewartościowania całego dotychczasowego myślenia na tej płaszczyźnie, sposobów zarobku na oprogramowaniu, itd.

@morfik co twoim zdaniem wydaje się lepszym rozwiązaniem? Bo któraś z opcji w końcu się ziści, taki stan rzeczy jaki mamy teraz nie będzie trwał wiecznie, któraś ze stron w końcu przeważy szalę i całkowicie zdominuje. Widać to doskonale po tym co już w dzisiejszych czasach się dzieje. Może nie będzie nam jeszcze dane być tego świadkami, ale to nadal tylko kwestia czasu...

"Wol­ność to dob­ro, które umożli­wia korzys­ta­nie z in­nych dóbr...

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-07 17:49:13)

Offline

 

#62 2013-12-07 18:08:19

morfik
Cenzor wirtualnego świata
Skąd: ze WSI
Zarejestrowany: 2011-09-15
Serwis

Re: piractwo a udowodnienie winy

menel

Mam nadzieję, że będziesz wtedy siedział latami w labolatorium, wydawał setki mln dolców na badania, tylko po to by ktoś sobie skopiował twój procek od tak za free. Czemu żaden z tych co chce kopiować coś nie ma zamiaru siedzieć i pracować nad tym czymś?

Jaka jest różnica, z punktu widzenia twórcy. czy jego dzieło jest kopiowane przez jedną osobę i rozdawane 100 innym, czy 101 osób skopiuje to sobie oddzielnie? 101 osób ma dany produkt, a twórca nie ma kasy. Jedyna różnica to zysk kogoś kto umożliwił posiadanie innym danego utworu. Gdyby tych ludzi, którzy potrafią łamać zabezpieczenia odseparować od tłumu (nie będzie ich wcale dużo), cały motłoch by poszedł kupować legalnie. Odpowiedz sobie na pytanie, ile razy złamałeś jakieś zabezpieczenie sam, tj. kumpel twój kupił oryginalnego wina, ty sobie go skopiujesz na własne potrzeby, ile razy? 0 — ktoś ubrany w wiedzę potrafi to zrobić i tylko jemu zawdzięczasz, że możesz skopiować sobie np. wina za pomocą jednego klika, zniknie taki człowiek, ty pójdziesz do sklepu. xD

Ty się skupiasz na tym, że ktoś trzeci w procesie piracenia zarabia, a ja się skupiam na efekcie końcowym — 101 kopi zostało wypalonych i rozdanych, a kasa nie trafiła do twórcy. Nic innego nie ma dla mnie znaczenia. I po raz trzeci i ostatni ci mówię, korzyść jest wtedy gdy ty coś zyskujesz i ma wymiar nie tylko w kasie. Załóżmy, że jest jakiś program, którego kopia kosztuje 10k zeta, masz drugi program, którego kopia kosztuje 10 zeta, Teraz ktoś handluje tym drugim programem na stadionie, sprzedał 1000 kopi, na łączną sumę 10k zeta, w czym tamten pirat jest gorszy od kogoś kopiującego dzieło wartości 10k? To jest dokładnie to samo, piratowi pierwszego programu nie ubyło 10k bo nie wydał  kasy na kopię programu, za to tamtemu ze stadionu przybyło 10k po sprzedaży nośników — jeśli koleś nie miał 10k, po sprzedaży ma 10k, jeśli tobie nie ubyło 10k dalej masz 10k. Obaj jesteście 10k do przodu, bo zyskaliście/nie straciliście tej sumy. Dotarło? xD

bo jeżeli taka kopia będzie za darmo to nikt, kto tego nie stworzył przecież nie będzie mógł na tym zarobić

No, powiem więcej, nawet twórca tego nie będzie mógł na tym zarobić. xD Więc po co miałby poświęcać swój czas na to? Prędzej zdechnie z głodu, a mając na uwadze to, zajmie się czymś innym, z czego będzie miał zysk, co mu umożliwi opłacenie żarcia i zapewni byt.

Mam takie osobiste pytanie, pracujesz? A jeśli tak, za free? A jeśli nie, to czemu ci nie płacą 100k za robotę? W każdym razie gdyby się zdarzyło, że pracujesz, zrezygnuj z pensji, oferuj swoje usługi za free i da ci to "nieograniczone możliwości rozwoju". Znasz kogoś, kto by cie nie zatrudnił za free? Nawet ja cię zatrudnię za free, chcesz u mnie pracować? xD

Niestety czasy się zmieniają i firmy/twórcy, żeby się utrzymać i uczciwie zarobić muszą na to zapracować a nie kopiować coś co już dawno stworzyli

Dalej nie rozumiesz, wyprodukowanie filmu kosztuje 200mln dolców. Ile razy zapłaciłeś twórcy filmu 200mln dolców? Czy twórca filmu sprzedaje kopie filmu po 200mln dolców? Nie? Więc czemu gadasz, że sprzedaje kopie swojej pracy? Kopię owocu swojej pracy, naturalnie. To tak jak posiać ziarenko na polu, Praca polega na obsianiu pola, a ziarenka kosztują grosze, natomiast cena zboża = ziemia + praca ludzi + czas + maszyny + cena ziarenek. Przekładając to na produkcję filmu = teren kręcenia zdjęć, studio + praca aktorów, reżyserów, scenarzystów + kamery i inny sprzęt wykorzystany w filmie lub przy produkcji filmu + czas kręcenia zdjęć + płytki. Ty widzę, dostrzegasz tylko cenę płytek... To tak jakby mówić, że skoro ziarenko kosztuje 0.0001 grosza, to chleb powinien kosztować, ja wiem 0,5g czy ile tam ziaren wejdzie na chleb. xD Już pominę pracę piekarza, paliwo i cały pozostały proces produkcyjny chleba.

Skoro dojście do takiej pozycji jak ms jest czymś trywialnym według ciebie, to czemu nie otworzysz firmy i nie zaczniesz tworzyć czegoś w oparciu o patenty i prawa autorskie? Przecie zaraz z miejsca zaczniesz mln dolców zarabiać. xD

Za doskonały przykład może tu posłużyć właśnie oprogramowanie opensourceowe, które nie ma przychodu ze sprzedaży, ale i tak jest w sporej części finansowane przez wielkie filmy, które mają w tym interes oraz korzyści finansowe i płacą za wsparcie techniczne do ów technologi itd.

Posłuchaj sam siebie, oprogramowanie nie przynosi zysków ale firmy mają z niego zysk. xD Pokaże ci dobitny przykład oprogramowanie nie przynoszącego zysk. Każdy już chyba słyszał o prtedmagic — https://partedmagic.com/ projekt stał się płatny. Czemu stał się płatny? Bo autor stracił robotę, tak to normalną, w wolnym czasie rozwijał sobie ten projekt. Ten partedmagic miał parędziesiąt tyś pobrań z każdą nową wersją i koleś pomyślał, ok straciłem główne źródło dochodu (swoją pracę) to zaangażuje się w rozwój tego projektu, jest 30-40k pobrań czy ile to miało, bez problemu parę k miesięcznie się uzbiera. Co się okazało? Ze się nie uzbierało, i daleko było do tej kwoty, koleś po prosu staną przed wyborem, albo on i jego rodzina zdechnie z głodu albo wprowadzi opłaty za pobieranie, co niniejszym zrobił. Ale ludzie podnieśli raban, że to tak nie można bo to opensource i musi być za free i zaczeli piracić jego pracę. xD Tak wiem, że to jest opensource i praktycznie cały soft można bez problemu skolekcjonować osobno ale ja termin piractwo odnoszę do czerpania zysku z czyjejś pracy bez zadość uczynienia temu komuś. Czyli w tym przypadku ludziom podobał się projekt, 40k pobrań z każdą nową wersją ale finansować go już nie chcieli. Gdy się pojawiły opłaty zaraz zaczeli kombinować jak tutaj nie płacić i mieć ten obraz z narzędziami za free. Tak wygląda finansowanie opensurcowych projektów. Póki ktoś to robi jako hobby, nie ma problemu ale żyć z tego się nie da. A jeśli uważasz inaczej, sprzedawaj swoją pracę za free, zobaczymy kiedy się poddasz.

Firmy i twórcy oprogramowania komercyjnego przyzwyczaili się, że można na tym zbijać fortuny i trzepać niebotyczną kasę,

Nikt nie zmusza się do kupowania ich dzieł. Panowie z OCZ ogłosili bankructwo, bo ich ludzie nie chcieli kupować. xD Jeśli ludzie uważają ze produkt ms ssie, niech przestaną go kupować, ms padnie. Nie będzie więcej windowsa, i nikt już go piracić nie będzie musiał. Choć windows już powoli spada w przepaść...

Wiele programistów czy firm już tak robi i jakoś zbijają fortuny uczciwą pracą.

A można konkretnie?



pioki  napisał(-a):

Dostrzegasz różnicę pomiędzy przedmiotem materialnym (do którego stworzenia potrzebna jest zaawansowana technika), a programem (utworem) w postaci cyfrowej (i kosztem wytworzenia kopi)?

Nie? xD Dla panów z intela skopiowanie procesora nie jest czymś skomplikowanym, robią to na co dzień. 30 lat temu człowiek nie potrafił skopiować cd bo było to dla niego zbyt skomplikowane. Czyli rozumiem, że w waszej opinii to czy można kopiować czyjąś pracę nie płacąc mu za to opiera się na trywialności skopiowania pracy tego kogoś? Czyli jak jest prosto, to można a jak nie to nie? xD Nadal to nie jest do zaakceptowanie przeze mnie. Rozpatrzmy taką sytuację: mamy produkt a, którego proste skopiowanie jest nie możliwe, i produkt b, który łatwo można skopiować. Do stworzenia obu dzieł potrzeba tyle samo pracy, wysiłku myślowego i czasu. I w jednym przypadku opłacisz twórcę a w drugim już nie, a argument jaki za tym idzie, to, że jego pracę można łatwo skopiować bo proces technologiczny kopiowania jest tani. Co ma piernik do wiatraka? xD Liczy się to ile pracy weszło w dany projekt a nie to czy środki do kopiowania są tanie. Takie środki mogą co najwyżej obniżyć końcową cenę produktu, bo jeśli do skopiowania danego dzieła potrzeba 1zł to doliczysz 1 zł do ceny produktu, ale jeśli do skopiowania potrzebny będzie nakład finansowy w postaci 200zeta, to już cena będzie o 200 zeta większa a nie o 1zł.

Nie za bardzo też rozumiem problem cenzorstwa. Przecie copyright nie odnosi się do wszystkich dzieł, tylko do tych, których twórcy tego żądają, czyli jeśli produkujesz coś na licencji CC z uznaniem autorstwa, czy to na licencji WTFPL, to można to kopiować bez problemu i copyright tu nie ma nic do gadania. Natomiast jak ktoś tworzy dzieło i zastrzega sobie prawa do kopiowania, to nie rozumiem w czym problem, to jego dzieła nie można kopiować, jego sprawa. A jak chcesz wejść w posiadanie, to niestety musisz obgadać warunki sprzedaży z twórcą.

Kiedyś nie było czegoś takiego jak "patenty".

Kiedyś ludzie się nie mordowali za to, że ktoś ci zabił postać w WoW, teraz się zabijają, czasy się zmieniają, co to za argument, że kiedyś czegoś nie było, a teraz jest i co? xD

Wolność nie jest za darmo. I nigdy nie jest dana raz na zawsze.

Ja to ujmę inaczej — wolności nikt ci nie da, a gdy już ją zdobyłeś, by ją utrzymać ciągle musisz o nią walczyć.


Morfitronik — blog o linux'ach, głównie Debian, OpenWRT/LEDE i Android

Offline

 

#63 2013-12-07 19:03:29

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

Mam nadzieję, że będziesz wtedy siedział latami w labolatorium, wydawał setki mln dolców na badani

tak jak wspomniałem taki sposób myślenia i działania zmusza do przewartościowania dotychczasowych założeń i zarabiania na oprogramowaniu (z początku ludzie też się śmiali z firm typu redhat, wszak jak można na czymś zarabiać co jest darmowe i każdy może to skopiować, spójrz teraz na tą firmę, na pozycję wolnego oprogramowania na rynku, deweloperów itp, wystarczy odrzucić stereotypy i wszystko przewartościować a jestem pewny, że nikt nie straci i kasa będzie płynęła dalej nie tworząc spirali wzajemnego okradania i przede wszystkim wyeliminuje płatne buble, które niejednokrotnie układami są przemycane, tworzą  kulawe standardy i zmuszają użytkowników do ich używania. Naturalna selekcja, po prostu na rynku zostanie lepszy a nie ten z układami i hajsem.

Ty się skupiasz na tym, że ktoś trzeci w procesie piracenia zarabia, a ja się skupiam na efekcie końcowym — 101 kopi zostało wypalonych i rozdanych, a kasa nie trafiła do twórcy. Nic innego nie ma dla mnie znaczenia

jest to jak także wspominałem błędne przekonanie, że należy mi się kasa za kopię, która przecież jest moja, ale już pomijasz, że za stworzenie tej kopii nic nie płacisz i nie wkładasz żadnej pracy, czyli kółko przestaje się kręcić - nie dajesz żadnych dóbr od siebie a zarabiasz,. Można to porównać do zarabiania pieniędzy na pożyczaniu pieniędzy, nie dajesz żadnego dobra od siebie a wymagasz żeby ci to dobro dano za nic.

w czym tamten pirat jest gorszy od kogoś kopiującego dzieło wartości 10k

Bo zarabia na czymś co nie jest jego i nie miał w produkcję ów dzieła żadnego wkładu, poza tym jeżeli człowiek coś pirackiego kupuje to znaczy, że gdyby nie miał takiej możliwości kupiłby oryginał. Inaczej sprawa wygląda, gdy za to nic nie płaci, ale ma możliwość skopiowania. Nie znaczy to wcale, że gdyby nie miał takiej możliwości, to kupiłby takie dzieło.

toś ubrany w wiedzę potrafi to zrobić i tylko jemu zawdzięczasz, że możesz skopiować sobie np. wina za pomocą jednego klika, zniknie taki człowiek, ty pójdziesz do sklep

wszak mam na szczęście wolne oprogramowanie i nie musiałbym tego robić, gdyby jak wyżej wspomniałem nie fakt pośredniego zmuszania mnie do używania płatnego oprogramowania...(załóżmy, że ktoś nie ma pieniędzy na oryginalne oprogramowanie a musi go używać, pośrednio zmuszony przez instytucje typu szkoła, urzędy itd.)

No, powiem więcej, nawet twórca tego nie będzie mógł na tym zarobić...

Proponuję zobaczyć ile zarabiają zawodowi opensourceowi deweloperzy pracujący przy większych projektach dla firm typu intel czy oracle

Dalej nie rozumiesz, wyprodukowanie filmu kosztuje 200mln dolców

To ty dale nie rozumiesz, bo cały czas skupiasz się na użytkowniku końcowym, który skopiuje taki film, niestety muszę cię zaskoczyć, ale większość przychodów z filmów jest nastawiona na kina i tak jest w żeczywistości, potem z telewizji a minimalna część ze sprzedaży nośników do użytku domowego i wierutną bzdurą jest twierdzenie, że ludzie nie pójdą do kina, bo mogę skopiować za darmo film i obejrzeć go w domu...

projekt stał się płatny. Czemu stał się płatny? Bo autor stracił robotę, tak to normalną, w wolnym czasie rozwijał sobie ten projekt. Ten partedmagic miał parędziesiąt tyś pobrań z każdą nową wersją i koleś pomyślał, ok straciłem główne źródło dochodu

To dlaczego gnu/linux nie stał się płatny a firmy w niego inwestujące świetnie prosperują i trzepią na nim spore hajsy a on sam niesamowicie się rozwija a ludzie zawodowo go tworzący też zarabiają wszak jest darmowy i otwarty?. Idąc twoim tokiem rozumowania nie miał szans utrzymać się na rynku a tym bardziej pozwolić na jakiekolwiek zarobki...hm a jednak...

I tak bym mógł pisać i burzyć twoje argumenty jeden po drugim, jak domek z kart, ale szczerze po prostu nie chce mi się już...

Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie co twoim zdaniem wydaje się lepszym rozwiązaniem, wszystko otwarte i darmo czy wszystko zamknięte, opatentowane i płatne?

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-07 19:47:41)

Offline

 

#64 2013-12-07 21:14:02

morfik
Cenzor wirtualnego świata
Skąd: ze WSI
Zarejestrowany: 2011-09-15
Serwis

Re: piractwo a udowodnienie winy

Naturalna selekcja, po prostu na rynku zostanie lepszy a nie ten z układami i hajsem.

Hmm, instaluje wina działa, instaluje linuxa nie działa, kto jest lepszy? xD Ja po latach uczenia się systemu nie mam z nim większego problemu ale ludzie żyją średnio 70lat i nie każdy ma czas poświęcać parę lat ze swojego życia na ogarnianie systemu operacyjnego by ten mu działał jak należy.

Widzę, że jednak nie zrozumiesz czym jest zysk, napisałem ci wyraźnie, że zyskaliście tyle samo, a ty dalej swoje, że tamten tylko zyskał... Dla mnie ta kwestia jest zamknięta.

Nie znaczy to wcale, że gdyby nie miał takiej możliwości, to kupiłby takie dzieło.

Czemu zatem kopiuje gdy ma możliwość? Takie twierdzenie jakie stawiasz, miałoby tylko uzasadnienie w sytuacji, gdyby mając powiedzmy 2k ludzi i dwa przypadki, czyli masz możliwość kopiowania i nie masz możliwości kopiowania. Załóżmy, że % przy braku możliwości kopiowania wyniósł by 50:50, czyli połowa kupi a połowa nie kupi. Jeśli twoja teza jest słuszna w drugim przypadku również % by wynosił dokładnie 50:50. Natomiast, co bardzo łatwo udowodnić, te procenty w przypadku możliwości kopiowania drastycznie lecą w stronę niekupowania. Chcesz zrobić test? Może teraz jest trochę zimno i dupa marznie bo blizzard szaleje za oknem ale test polegał by z grubsza na sprawdzeniu czy faktycznie ludzie nie wejdą w posiadanie czegoś co jest za free a wcześniej kosztowało jakąś sumę. Kupimy 100 laptopów (funduje ten kto przegra zakład xD)

próba1 — rozstawiamy stoisko w centrum wawy, dajemy naklejkę na laltopa, z jego sklepową ceną. Mierzymy odsetek ludzi ilu kupi sprzęt.

próba2 — to samo stoisko, te same laptopy — cena o połowę niższa. Mierzymy odsetek ludzi, którzy kupią laptopy

próba3 — to samo stoisko, te same laptopy — za free, mierzymy odsetek ludzi, którzy wzieli laptopy. xD

Jeśli ty masz rację, odsetek ludzi którzy odeszli z lapkiem w każdym z tych 3 przypadków będzie taki sam albo zbliżony. Jeśli ja mam rację, w ostatnim przypadku zabraknie laptopów. xD

Chcesz się założyć? xD

załóżmy, że ktoś nie ma pieniędzy na oryginalne oprogramowanie a musi go używać

Załóżmy, że kogoś nie stać na kupienie samochodu, ale przecie musi czymś jeździć do pracy... Następny argument który można spalić... Co to za myślenie, że jak cię nie stać na coś to możesz to zdobyć i tak? Idź do salonu samochodowego, powiedź menadżerowi, że ty tu przyszedłeś po samochód bo musisz jeździć czymś do pracy, zaraz ci kopa zasunie, a jak dalej będziesz próbował go zdobyć, to zobaczymy jak się to skończy dla ciebie.

Proponuję zobaczyć ile zarabiają zawodowi opensourceowi deweloperzy pracujący przy większych projektach dla firm typu intel

Ja mam kumpla który pracuje w intelu, jemu płacą a rozmowa z nim o firmie sprowadza się do "nie mogę powiedzieć". xD Oracle mówisz? To ten co ubił projekt openoffica po tym jak go przejął?

niestety muszę cię zaskoczyć, ale większość przychodów z filmów jest nastawiona na kina i tak jest w żeczywistości,

Następny genialny argument — to w jaki sposób twórca sobie rozprowadza swoje dzieło to już jego sprawa i nie upoważnia cię to do piracenia utworu. Takie pieprzenie, oni i tak więcej kasy z kin wyciągną, to mogę skopiować płytkę... Jak masz jakieś dane dotyczące stosunku zarobku z cd i kin, chętnie rzucę okiem, mam nadzieję, że z nów nie piszesz ogólnikami i masz dane na ten temat. Aż dziw, że jeszcze ktoś do kin chodzi, jakby to plazm 100 calowych w domach nie było... Ja np. byłem tylko w kinie za czasów szkolnych, w podstawówce czy coś, po wyjściu ze szkoły nigdy mi się nie zdarzyło nawet myśleć o tym by pójść do kina, po co? Osobiście nie znam nikogo kto chodzi do kina, 10lat temu jeszcze parę osób mógłbym wymienić, obecnie nie potrafię... xD

To dlaczego gnu/linux nie stał się płatny a firmy w niego inwestujące świetnie prosperują i trzepią na nim spore hajsy a on sam niesamowicie się rozwija a ludzie zawodowo go tworzący też zarabiają wszak jest darmowy i otwarty?

Z tego co ja się orientuję, to linux nie jest jeden projekt, dalej, utrzymuje się tylko dlatego, że ludzie część swojej pracy, CZĘŚĆ a nie całą, poświęcają na rozwój projektów. Masz np ubuntu, przecie za tym projektem stoi kolo co ma xxx mln dolców na koncie, on nie zarobił tego na ubuntu, on do ubuntu dokłada, nawet po tych wielu latach promowania tego systemu, dalej on przynosi straty finansowe. To co odróżnia ms od linuxa to, to że w ms ciągle ktoś pracuje nad każdym aspektem systemu. Stawiasz np. całego linuxa przeciwko tylko windosowi, Ale przecie olbrzymia część oprogramowania to są własne projekty, i zwykle mają wersje i na wina. Odrzuć zewnętrzne oprogramownie i porównaj same systemy. Wtedy już linux ssie bo w przeciwieństwie do wina nie ma zespołu deva opłacanego sowicie i tam ludzie nie śpią po nocach tylko pracują, a w linuxie? A popracuje teraz, a może jutro, a teraz mi się nie chce, a paczki wrzucę za tydzień, miną miesiąc nie ma paczek... Popatrz sobie jak wygląda rotacja paczek w debianie, mało to jest osieroconych? Mało brakuje? Mało jest outdated? To się trzyma tylko dlatego, że są ludzie, którzy nie odpuszczają. Ale jak pokazuje przykład z partedmagic ten ruch jest słaby... Jeśli tym osobom przestanie zależeć pozostali po prostu przejdą na wina...

Podobnie jak w przypadku ubuntu, ludzie finansują ze swoich środków własne projekty, tylko na mniejsza skalę ale nadal spora część społecznośći linuxowej uważa, że może nie płacić za pracę devów appsów. Jak dalej świadomość będzie się kształtować w taki sposób, czyli tylko brać i nic nie dawać w zamian, to i linux zdechnie, tak jak zdycha partedmagic. Im mniej ludzi ma dany projekt opensource tym łatwiej go zabić...

Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie co twoim zdaniem wydaje się lepszym rozwiązaniem, wszystko otwarte i darmo czy wszystko zamknięte, opatentowane i płatne?

Dla mnie świat jest trochę bardziej skompilowany i dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest płacenie twórcom za ich pracę, a żeby to osiągnąć pierw trzeba wycenić dobro intelektualne. Czyli ktoś tworzy film na 200mln dolców, robi 100mln cd, sprzedaje po 2 dolce za cd, z chwilą gdy twórca osiągnie 200mln ,finansowanie projektu jest zamykane, a projekt przechodzi do domeny publicznej i jest free dla każdego, nikt nie może zarabiać więcej na tym dziele i każdy może je sobie już dowolnie kopiować i robić z nim co chce. Ja ten postulat wyciągnąłem z 5 lat temu, nie potkałem się by ktoś inny go lansował w jakiś sposób — czyli można się do tego referować "morfikańska teoria dobra intelektualnego". xD


Morfitronik — blog o linux'ach, głównie Debian, OpenWRT/LEDE i Android

Offline

 

#65 2013-12-08 00:32:50

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

Hmm, instaluje wina działa, instaluje linuxa nie działa, kto jest lepszy?

Instaluję wina działa, instaluję linuksa działa;)
Oczywiście wiadomo o co ci chodzi, ale właśnie taki stan rzeczy jest spowodowany tym, że są płatne systemy, które zmonopolizowały rynek komputerów na biurko, gdyby zostało same wolne i otwarte oprogramowanie problem sam by się rozwiązał.

Czemu zatem kopiuje gdy ma możliwość?

Sprawa sprowadza się do jednego - pieniędzy. Jeżeli ktoś nie ma pieniędzy to tak czy siek nie kupi a skoro ma możliwość skopiowania za darmo to skopiuje.

Prawda jest taka, że tzw.pirackie oprogramowanie jest często gorszej jakości, posiada różne ustrojstwa typu malware, trojany itp, jest pozbawione dodatkowych usług, wsparcia technicznego itd. Dlatego jeżeli ktoś będzie zainteresowany danym dziełem to i tak wyda na nie pieniądze i kupi oryginał a jak ktoś nie jest zainteresowany zawsze może sobie ściągnąć okrojoną kopię a nuż zachęci go to do kupna oryginału (taka wymierna korzyść dla tych co to ciągle ubolewają jakie to straty przynosi im kopiowanie ich dzieł)

Załóżmy, że kogoś nie stać na kupienie samochodu, ale przecie musi czymś jeździć do pracy

Znów nie trafiony przykład, nikt nie każe ci jeździć samochodami, są różne środki transportu, przykładowo publiczny i w wielu przypadkach pracodawca jest w stanie pracownikowi pokryć jego koszty. Natomiast jeżeli chodzi o oprogramowanie nie jest już tak kolorowo, system płatny często jest rozdawany państwowym instytucją za darmo, właśnie po to żeby uzależnić od siebie jak największą grupę ludzi, która będzie musiała ten system także używać ze względu na kompatybilność aplikacji itd. a gdy nie mamy żadnego bezpłatnego alternatywnego wyboru to jak to inaczej nazwiesz jak nie przymusem?

Ja mam kumpla który pracuje w intelu, jemu płacą a rozmowa z nim o firmie sprowadza się do "nie mogę powiedzieć". xD Oracle mówisz? To ten co ubił projekt openoffica po tym jak go przejął?

Nie widzę związku, podałem tylko przykład. Ale nie wydaje mi się, żeby dajmy na to kluczowe projekty Debiana były robione przez zawodowców za darmo.

Następny genialny argument — to w jaki sposób twórca sobie rozprowadza swoje dzieło to już jego sprawa i nie upoważnia cię to do piracenia utworu. Takie pieprzenie, oni i tak więcej kasy z kin wyciągną, to mogę skopiować płytkę...

Już pisałem, ja przynajmniej nie mam przyjemności oglądania jakiejś lipnej kopi filmu i chodzę często do kina chociażby na filmy 3D. To, że ty i twoi znajomi nie chodzą nie znaczy, że nikt nie chodzi. Póki co kina nie zbankrutowały i proponuję się wybrać na jakiś film to zobaczysz ile ludzi wbrew twojej opinii chodzi do kina.
Przeważnie czy film się zwrócił, twórcy wiedzą już po zakończeniu repertuaru. A gdy do sklepów wchodzą wersje dla domowych użytkowników sprzedaż ta jest już mało istotna. Dlatego cały czas będę twierdził, że więcej zyskują niż tracą na kopiowaniu, bo osoba może jak pisałem wcześniej po przetestowaniu/obejrzeniu kopi zachęcić się do kupna oryginału czy pójścia do kina.

Z tego co ja się orientuję, to linux nie jest jeden projekt, dalej, utrzymuje się tylko dlatego, że ludzie część swojej pracy, CZĘŚĆ a nie całą, poświęcają na rozwój projektów.

Myślę, że się mylisz, bardzo duża część otwartych projektów jest finansowana przez kluczowe firmy w branży komputerowej, które nie mogą sobie pozwolić na to aby projekty były jak piszesz robione od chcenia i nie chcenia. Z tego co wyczytałem to nawet Debian ma niezłe zaplecze. Co do Ubuntu, to bądźmy poważni, ja tu mam na myśli kluczowe projekty typu kernel, jakieś serwerowe rozwiązania i softy, wdrażanie linuksa na jakieś peryferyjne urządzenia i typowo przemysłowe architektury itd.itp a nie jakąś gównianą dystrybucję na biurko robioną przez milionera hobbystę. Już prędzej bym podał redhata, który świetnie pokazał jak można trzepać niezły hajs na otwartym oprogramowaniu.

Oczywiście pewne projekty o mniejszym priorytecie są zaniedbywane i nie finansowane przez firmy i tu należy się szacunek do społeczności, która poświęca swój prywatny czas na tworzenie czegoś za darmo i to jest właśnie piękne a myśląc twoimi kategoriami wszystko ma być zhajsowane i kropka. A co jak oni nie chcą z tego pieniędzy, bo robią to dla idei i satysfakcji, że mogą komuś coś dać. Czy myślisz, że na świecie rzeczywiście wszystko się obraca tylko i wyłącznie wokół hajsu i każdy tylko za nim goni z hasłem na dupie "cel uświęca środki". Mam nadzieję, że nie a Linux jest tego dowodem.

Ale jak pokazuje przykład z partedmagic ten ruch jest słaby... Jeśli tym osobom przestanie zależeć pozostali po prostu przejdą na wina...

Pożyjemy, zobaczymy. Na razie z tego co widzę to Linux cały czas się rozwija i nie zanosi się żeby zdechł.

Dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest płacenie twórcom za ich pracę, a żeby to osiągnąć pierw trzeba wycenić dobro intelektualne. Czyli ktoś tworzy film na 200mln dolców, robi 100mln cd, sprzedaje po 2 dolce za cd, z chwilą gdy twórca osiągnie 200mln ,finansowanie projektu jest zamykane

Chyba zdajesz sobie sprawę, że taka opcje jest zupełnie nierealna i utopijna.

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-08 00:53:10)

Offline

 

#66 2013-12-08 03:18:36

Bitels
Użytkownik
Zarejestrowany: 2012-10-31

Re: piractwo a udowodnienie winy

haha a ja bym chciał żeby ludzie przestali piracić i nie dlatego, że się zgadzam z morfikiem ale właśnie dlatego, że się z nim wogule nie zgadzam :D, dlaczego? bo wtedy by dopiero Ci wszyscy "twórcy" zobaczyli ile ich dzieła są w rzeczywistości warte. Skończyła by się najlepsza reklama czyli ludzka poczta pantoflowa, większość ludzi na świecie nie miała by pieniędzy aby oglądać te wszystkie filmy, słuchać tej całej muzyki i wykorzystywać photoshopa do kadrowania zdjęć z wakacji, ale ludzie nie przestali by słuchać muzyki i oglądać filmów... siłą rzeczy szukali by poprostu tańszych lub darmowych alternatyw a rynek by się sam uzdrowił, ludzie zaczeliby wydłubywać perełki (dotyczy to wszystkich dziedzin, filmu, muzyki i oprogramowania) i mówić o nich innym, a te wredne wytwórnie aby utrzymać się w mainstreamie musiałyby coś z tym fantem zrobić... nagle okazało by się, że z roszczeniowegego podejścia do sprawy trzeba powalczyć o klienta aby utrzymać się w na fali. w chwili obecnej jest chora sytuacja po obu stronach barykady, a patenty i prawa autorskie tylko pogłębiają ten stan rzeczy. Ulepszanie i kopiowianie jest fundamentem rozwoju tak samo jak wynalazaki wystarczy spojrzeć na chiny. Oni tą całą papierkologie mają w dupie i wychodzą na tym jak narazie najlepiej (i w tym momencie patrzę z perspektywy całego kraju a nie jednostki).

Offline

 

#67 2013-12-08 04:07:21

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

Dokładnie, Chiny kopiują chyba wszystko co są w stanie skopiować, kiedyś widziałem właśnie jakiś film dokumentalny traktujący o tym i osobiście byłem w szoku. Wszystkie segmenty przemysłu praktycznie opierają się na kopiowaniu i dokładnie mają wszystkich w dupie co sądzą na ten temat.

Na kopiowaniu postawili wielką gospodarkę i srają na patenty i inne ograniczające badziewia, być może na razie na glinianych nogach, bo byli nastawieni na bardzo szybki ekspansywny rozwój a w zasadzie dosyć niedawno się otworzyli na świat, ale teraz powoli ją utwardzają. Niedługo Chiny staną się niekwestionowaną potęgą i to właśnie między innymi dzięki kopiowaniu, czy tego chcemy czy nie. Zresztą już teraz trzeba się z nimi liczyć i jankesi ze swoją bandą anglosaskich sprzymierzeńców nic nie mogą na to poradzić (i to jest najzabawniejsze), bo potrzebują chińskiego rynku i chińskiej taniej siły roboczej.

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-08 04:20:18)

Offline

 

#68 2013-12-09 00:29:33

morfik
Cenzor wirtualnego świata
Skąd: ze WSI
Zarejestrowany: 2011-09-15
Serwis

Re: piractwo a udowodnienie winy

siłą rzeczy szukali by poprostu tańszych lub darmowych alternatyw a rynek by się sam uzdrowił,

Czemu ludzie zamiast tworzyć i sprzedawać swoje talenty, chcą piracić czyjeś? Bo nie muszą ruszyć dupy, męczyć się fizycznie czy wysilać umysłowo. Wszyscy krzykacze, którzy nic nie robią wyciągają argument "zobaczymy ile to jest naprawdę warte". Czy to naprawdę takie trudne nie kupować nowej wersji wina? (wliczając w to piracenie) — czemu zatem ludzie kupują i piracą? Bo mają z tego zysk. Ludzkie działanie się opera na zysku. I drugie pytanie, czemu w tej chwili nie korzystają z tych tanich alternatyw? Przecie skoro są takie super, to czemu dalej używają wina? Czemu słuchają... nie wiem czemu słuchają ludzie xD ale czegoś tam słuchają, dlatego nie słuchają czegoś innego? Czemu muszą słuchać akurat tego zespołu, mają setki tuzinów alternatyw. xD Życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż wam się wydaje.

Chyba zdajesz sobie sprawę, że taka opcje jest zupełnie nierealna i utopijna.

To już nie moja sprawa, podałem lekarstwo, to czy ludzie je zaaplikują zależy od nich. Znając mentalność ludzką, nie zrobią tego. W każdym razie korzystam z danego mi prawa do nieoglądania. I jeśli też chcecie faktycznie coś zmienić, to nie gadajcie o koxiastym filmie chronionym przez prawa autorskie, nie kupujcie i nie piraccie go. Ale z tego co ja obserwuje, to wśród tych drugich ludzi też jest dysonans w formie mówią jedno a robią drugie. Przecie to takie proste — wystarczy olać twórcę, ale jakoś piraci nie potrafią. xD

Co do Ubuntu, to bądźmy poważni,

Przecie ubuntu ma taki udział w rynku co wszystkie pozostałe linuxy razem wzięte. xD Mówię o desktopach, na pozostałych nie pamiętam statystyk. Więc jak nie patrzeć trzeba się z nim liczyć. Sam kernel to nie jest grupa ludzi co sobie kodzi jądro, to są zespoły różnych firm oddelegowane do tego zadania, czyli masz paru ludzi z nvidii paru z amd paru z intela paru wd i innych. Większość producentów sprzętu ma tam swojego człowieka ale żadna firma nigdy by się nie odważyła produkować kernela bo by zdechła. A tak to dla każdej firmy jest to relatywnie mały wydatek opłacić paru ludzi i zapewnić wsparcie dla swojego sprzętu rozszerzając rynek potencjalnych nabywców. To jest takie samo działanie jak w przypadku deva paczki 500kb, który rozwija ją u siebie w swoim domu, ma własny sprzęt i poświęca trochę, a nie cały czas. Każda z firm która ma udział w rozwijaniu kernela robi to z chęci zysku liczac się ze stratami, a te jeśli będą, to nie będą duże, dlatego mogą podjąć ryzyko.

Dlatego cały czas będę twierdził,

Póki nie pokażesz mi liczb na poparcie twoich twierdzeń, są one dla mnie bez znaczenia. Poza tym jestem w szoku, że ludzie chodzą do kina, ba jestem w większym szoku, że dlatego iż tam dają filmy 3d, w domu też możesz oglądać filmy 3d, to tak jakbyś nie wiedział, ba plus jest taki, że nikt ci chrupkami nie szeleści podczas oglądania. xD

Czy myślisz, że na świecie rzeczywiście wszystko się obraca tylko i wyłącznie wokół hajsu i każdy tylko za nim goni z hasłem na dupie "cel uświęca środki"

Uważam, że życie obraca się w okół zysku, tak został świat skonstruowany i nic na to nie poradzisz, nawet jeśli ci się to nie podoba to nie możesz zrobić nic jak tylko zaakceptować ten fakt. W przeciwnym razie znaczyłoby to, że możesz się położyć na ziemi i umrzeć z głodu albo z zimna a mimo to, obawa przed śmiercią oraz poprawa komfortu życia popycha ludzi do działania, bo żrąc coś nie zdychają, i mają z tego profit, a jedząc soczystą kiszeczkę z wątróbką raczą się bardziej niż wcinając korzonki. Tak działa życie, dziwne, że niektórzy mają problem ze zrozumieniem i zaakceptowaniem tego. xD

Ale nie wydaje mi się, żeby dajmy na to kluczowe projekty Debiana były robione przez zawodowców za darmo.

Debian to dystrybucja, ludzie w nim nie tworzą pakietów per se, oni tylko używają tych co zostały stworzone przez kogoś, projekt gnome np. to nie jest debianowe. A panowie z debiana starają się fixować bugi i zmieniać pakiety tak by działało to w miarę stabilnie. Nie jetem pewien co do wynagrodzeń tych na szczycie ale ogromna większość ludzi robi to za free, tak jak mati wrzucić spacefm do repo, opiekuje się tym pakietem i mu nie płacą za to, a ty możesz sobie ten pakiet zainstalować i używać. Inni ludzie go tłumaczą, nawet ja tam parę zdań wkręciłem. xD I możesz się cieszyć spacefm w pl (choć to tłumaczenie jest niekompletne), a mi tez nikt nie płacił. Dlatego jak mam czas to coś tam dotłumaczę ale to nie jest priorytet, bo ja mam obowiązki i muszę zarobić na chleb — w projektach opensorce każdy daje tyle ile może i ile uważa za stosowne, bo nikt nam za to nie płaci. xD To tak jak z firmami, które dają paru swoich ludzi do rozwijania kernela, trochę mogą dać ale z czegoś tych ludzi muszą opłacić, z czego? Ze sprzętu, ale gdyby ten można było skopiować za free ...

Dalej mam konto na riseup.net, ja korzystam z ich vpn, nie cały czas, tylko czasem potrzebuję coś, np. jak się chciałem zarejestrować na eng forum debiana, ip mojego isp jest na ich blackliscie i nie mogłem dokonać rejestracji z tego ip, z adminem forum przez tydzień nie szło się skontaktować (pewnie też mu nikt nie płaci xD) odpaliłem vpn i bez problemu się zarejestrowałem i ten vpn mam też za free ale ostatnio była zbiórka na opłacenie serverów , chyba 60k dolców, gdyby nie uzbierali, usługa została by zamknięta, ale udało się i za kolejny rok ponownie będzie trzeba wydać 60k dolców. Gdyby ludzie nie płacili za "bezpłatne" nie miałbyś czego nazwać "bezpłatnym". xD

w wielu przypadkach pracodawca jest w stanie pracownikowi pokryć jego koszty.

Aż dziw, że nie potrafisz tego zaaplikować do oprogramowania... I nikt cie nie zmusza byś zanosił dokumenty w formie elektronicznej, możesz pisać odręcznie na papierze w kratkę albo w linię, pełna dowolność. xD P.s transport publiczny kosztuje...

Jeżeli ktoś nie ma pieniędzy to tak czy siek nie kupi a skoro ma możliwość skopiowania za darmo to skopiuje.

No i gdy ktoś nie ma kasy, to i tak nie kupi samochodu, za to se może wejść do salonu i zabrać jeden, bo przecie i tak go nie stać na kupno. Rozbraja mnie takie myślenie. xD


Morfitronik — blog o linux'ach, głównie Debian, OpenWRT/LEDE i Android

Offline

 

#69 2013-12-09 08:59:26

pioki
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-04-10

Re: piractwo a udowodnienie winy

morfik napisał(-a):

No i gdy ktoś nie ma kasy, to i tak nie kupi samochodu, za to se może wejść do salonu i zabrać jeden, bo przecie i tak go nie stać na kupno. Rozbraja mnie takie myślenie. xD

morfik, przepraszam jeśli cię urażę, ale nie udawaj głupiego. Czego tu nie rozumiesz?

Jeśli mam samochód, i jeśli go sobie ode mnie weźmiesz, to będę przez ciebie poszkodowany, gdyż nie będę już go miał. Jeśli jednak mam program i se go ode mnie skopiujesz to w żadnym wypadku krzywdy mi nie robisz, nic w tym wypadku nie tracę, nadal mogę z niego korzystać. Tych rzeczy nie da się tak prosto porównać.

Jeśli nadal nie rozumiesz to poczytaj sobie co na ten temat sądzi Markus Persson - twórca Minecrafta

To mój ostatni wpis w tym wątku.

Offline

 

#70 2013-12-09 09:54:43

gnejusz pompejusz
Użytkownik
Zarejestrowany: 2005-09-14
Serwis

Re: piractwo a udowodnienie winy

pioki napisał(-a):

Jeśli mam samochód, i jeśli go sobie ode mnie weźmiesz, to będę przez ciebie poszkodowany, gdyż nie będę już go miał. Jeśli jednak mam program i se go ode mnie skopiujesz to w żadnym wypadku krzywdy mi nie robisz, nic w tym wypadku nie tracę, nadal mogę z niego korzystać. Tych rzeczy nie da się tak prosto porównać.
To mój ostatni wpis w tym wątku.

Akurat tutaj naruszasz prawo do decyzji o rozpowszechnianiu oraz wynagrodzenia za jego korzystanie.
Ale masz racje tego nie da się porównać. Jednak sytuacja jest obecnie taka (powiedziałbym, że bardzo chroni się twórców) a nie inna.


A poza tym uważam, że Debian jest najlepszy.
ludolfina.pl

Offline

 

#71 2013-12-09 10:29:44

fervi
Użytkownik
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-03-14

Re: piractwo a udowodnienie winy

Jeśli mam samochód, i jeśli go sobie ode mnie weźmiesz, to będę przez ciebie poszkodowany, gdyż nie będę już go miał. Jeśli jednak mam program i se go ode mnie skopiujesz to w żadnym wypadku krzywdy mi nie robisz, nic w tym wypadku nie tracę, nadal mogę z niego korzystać. Tych rzeczy nie da się tak prosto porównać.

To ma jakikolwiek sens, jeśli kupujesz GTA nie za 120zł, a za kilka milionów zł - Bo wtedy staniesz się dopiero właścicielem GTA, a nie wynajmującym

Fervi


Intinte Foundation | Open Source | Debian

Offline

 

#72 2013-12-09 13:39:30

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

@morfik, sam napisałeś wcześniej:

Bios przepisali i ibm stracił pozycję lidera...

Czyli sam sobie odpowiedziałeś a nadali nie zrozumiesz, że kopiowanie miało i ma istotny wpływ na rozwój w dzisiejszych czasach. Przecież bez tego prawdopodobnie dalej siedzielibyśmy na kaseciakach czy lampowcach i zamiast serfowania po sieci grali w mario a programiści nadal pisaliby wszystko w basicu i płaciłbyś za takie prymitywne rzeczy grube hajsy lub komputery w ogóle nie byłby dostępne dla przeciętnego człowieka.

Przecież wszystkie wielkie firmy dorobiły się po części swojej technologii i fortun właśnie na kopiowaniu cudzych pomysłów (czy to ms czy apple itd., nie będę Ci podawał przykładów, bo zapewne doskonale je znasz) i bynajmniej ja nie widzę w kopiowaniu nic złego, ale za to ów firmy już tak. Czyżby same zapomniały na czym postawiły swoje podwaliny?

Zauważ, że nakładanie coraz większych ograniczeń posuwa się wprost proporcjonalnie do rozwoju technologii co z perspektywy koncernów i twórców jest całkowicie logiczne, gdyż przeciętny użytkownik i zjadacz chleba może coraz więcej takich dóbr i technologii bardzo łatwo skopiować.

Ale zaręczam Ci, że taki stan rzeczy właśnie chcą całkowicie zakończyć rzekomi twórcy a dokładniej koncerny ich reprezentujące nie tylko ze względów finansowych...Jak wszystko będzie zmierzało w takim kierunku jak teraz i będzie coraz więcej ludzi myślących twoimi kategoriami to niedługo wszystko będzie zastrzeżone i maksymalnie ograniczone a to już jest wypaczenie ograniczające rozwój zarówno technologii jak i ludzi (a następstwa tego mogą być tragiczne w skutkach-monopol na wszelakie technologie czy dobra, industrializacja, uzależnienie, ogłupienie społeczeństwa, wszechobecna manipulacja...dalej by wymieniać wizje rodem z powieści Orwella itp, które mogą stać się chorą rzeczywistością).
Dlatego Czy Ci się to podoba czy też nie, kopiować można a nawet trzeba, każdy to robi (zarówno firmy jak i zwykli ludzie)  i mam nadzieję, że zawsze będzie takie zjawisko miało miejsce, bo jest to potrzebne rozwojowi technologii i społeczeństwu i wcale nie jest złodziejstwem!

Po prostu trzeba przestawić tok myślenia i dostosować go do realiów, bo właśnie twoje porównywania z przedmiotami jak samochód pokazują, że jesteś w wielkim błędzie. Tego nie można i nie da się tak wytłumaczyć a taki sposób myślenia i działania wcześniej czy później doprowadzi do wstrzyma całkowicie rozwoju i przepływu informacji, dóbr itd. z których dobrodziejstw każdy, powtarzam KAŻDY ma prawo korzystać!

Jeszcze raz przytoczę tu postać Stallmana, który wyprzedza nasze czasy i chce wszystkim myślącym jak Ty przemówić do rozsądku.
Proponuję bliżej przyjrzeć się tej postaci, poczytać lub pooglądać wywiady i wypowiedzi tego człowieka...

"Kopiuj i dziel się!" rms

Ostatnio edytowany przez menel (2013-12-09 15:23:49)

Offline

 

#73 2013-12-09 17:08:59

morfik
Cenzor wirtualnego świata
Skąd: ze WSI
Zarejestrowany: 2011-09-15
Serwis

Re: piractwo a udowodnienie winy

pioki — no jak czego? Że ktoś wysuwa argument, że skoro go nie stać to i tak by nie kupił czyli może wziąć. I widzę, że też nie rozumiesz pojęcia zysku, czemu wszyscy skupiają się na wymiarze materialnym? Znam pogląd, że jeśli coś skopiujesz to "ten drugi nic nie traci", i wykazałem już wcześniej, że to jest błędne rozumowanie. Wyjaśnię to inaczej, załóżmy, że idziesz na giełdę sprzedać samochód i załóżmy, że będę klientem, który go kupi. Ale ty dajesz za dużą cenę, czyli nie kupie. Wszystko się zgadza z twoim rozumowaniem, póki co? xD A teraz załóżmy, że istnieje możliwość skopiowania samochodu przy 0 kosztach własnych. Czy pójdę na giełdę i kupię od ciebie samochód? Nie, skopiuję go sobie, i wtedy faktycznie ty też dalej nic nie tracisz, ale ja zyskałem inaczej bym go nie kopiował. Dalej, jak popatrzysz co się dzieje z twoim samochodem, to co widzisz? — dalej go masz, czyli go nie sprzedałęś, czyli nie zarobiłeś, czyli nie masz zysku.. Masz szczęście, że proces technologiczny kopiowana samochodów jest drogi i przeciętnego człowieka nie stać na jego zakup, tak jak to ma miejsce w przypadku pc...

Ja może siebie zacytuję z artykułu opublikowanego 2 lata temu:

sytuacja 1

I na zakończenie przydługiego już wpisu mam sytuację, która idealnie obrazuje problem praw autorskich i całej tej „własności intelektualnej”. Zdarzyła się ona podczas przygotowania do matur (tych starych jeszcze). Jako ten bardziej inteligentny przedstawiciel naszego gatunku postanowiłem rozwiązać zadania maturalne z matematyki i dać je kumplom z klasy. Oczywiście nie za darmo. Zadań było chyba 100. Zestaw wyceniłem na 50 zł, dodatkowo wynająłem pewnego człowieka, by mi te zadania rozwiązał. Zgodził się zrobić to za 100 zł. Biorąc pod uwagę fakt, że w klasie miałem 30 ludzi, to pomnożyłem sobie od razu zyski i w tej chwili miałem już 1500-100=1400 zł. Jaki był efekt? Sprzedałem dwa zestawy :] Dwa dni później miała je już cała klasa (piraci!). Zanim w ogóle doszło do sprzedaży pierwszego egzemplarza, latałem z głową w chmurach, zastanawiając się co zrobię z tymi 1400 zeta. Dla mnie to już była prawda objawiona – zarobiłem 1400 zł, nawet jeszcze nic nie zaczynając robić. Gdy się okazało, że nie dość, że nie będzie tych 1400 zł, tylko 100 zł, to jeszcze musiałem zapłacić całą kasę „współpracownikowi” – popadłem w depresję :]

Zastanawiałem się czemu ci ludzie nie szanują mojej pracy (mojej, jak mojej). Postanowiłem zaprzestać jakiejkolwiek „działalności gospodarczej” i pracy twórczej, no bo skoro mnie kopiują i ja nic z tego nie mam, i prawie popadłem w długi, to po co mam się narażać?

sytuacja 2

Parę dni później przyszedł do mnie kumpel z innej klasy i wręczył mi listę nowych zadań. Miałem sobie darować ich rozwiązywanie ale nagle doznałem olśnienia. Zrozumiałem w czym tkwił błąd. Nie było winne tutaj „piractwo”, tylko system, który zastosowałem. Postanowiłem spróbować jeszcze raz. Tym razem wyceniając swoją pracę na 350 zł, odliczając „tęgi umysł” (100 zł), miałem dostać za samo zorganizowanie tego wszystkiego 250 zł. Poszedłem więc spytać się ludzi czy chcą bym im rozwiązał te zadania. Odpowiedzieli twierdząco. Na co ja im odparłem, że chcę 350zł. Z początku mnie wyśmiali, myśleli, że chcę od każdego taką kwotę. Po ustaleniach okazało się, że mają zrobić zrzutkę na te zadania. 2 czy 3 dni później przyszli do mnie z uzbieraną kwotą, a następnego dnia dostali ode mnie po kopi rozwiązanych zadań. Miałem przy tym gdzieś co się z tymi zestawami stanie, oraz to czy będą je kopiować dalej. Ja za swój wkład zostałem nagrodzony 250zl, a mój wspólnik 100zl – wszyscy byli zadowoleni i co najważniejsze zniknął przy tym problem praw własności intelektualnej.

Sytuacja pierwsza doskonale obrazuje wasz sposób myślenia, przecie nic nie stracę gdy sobie skopiują moją pracę, prawda? xD Jak widać życie jest bardziej skomplikowane niż przeciętny pirat myśli i jak pokazuje druga sytuacja, jeśli nie macie możliwości skopiowania, kupicie jeśli faktycznie danego produktu potrzebujecie, a jeśli uważacie, że za drogi, jazda do roboty. xD

Przecież bez tego prawdopodobnie dalej siedzielibyśmy...

Następny argument do koszta — jeśli znasz przyszłość, graj w totka, jeśli nie — przestań pieprzyć. xD

Przecież wszystkie wielkie firmy dorobiły się ... fortun właśnie na kopiowaniu cudzych pomysłów

Co ms skopiował? Co google skopiował? Co facebook skopiował? Oni wyszli z pomysłem, zaczynali od zera i zrobili użyteczną rzecz, mieli pomysł i popyt, stąd explozja zysku. Poza tym, ty chyba narzekałeś coś na ten nadmierny zysk, więc skoro według ciebie zysk tych firm jest generowany przez piractwo (mógłbym prosić o źródła?) to powinieneś być jeszcze bardziej na nie w kwestii piractwa. xD

Zauważ, że nakładanie coraz większych ograniczeń posuwa się wprost proporcjonalnie do rozwoju technologii co z perspektywy koncernów i twórców jest całkowicie logiczne, gdyż przeciętny użytkownik i zjadacz chleba może coraz więcej takich dóbr i technologii bardzo łatwo skopiować

Kompletnie nie rozumiem tego akapitu.

Ale zaręczam Ci, że taki stan rzeczy właśnie chcą całkowicie zakończyć rzekomi twórcy a dokładniej koncerny ich reprezentujące nie tylko ze względów finansowych...Jak wszystko będzie zmierzało w takim kierunku jak teraz i będzie coraz więcej ludzi myślących twoimi kategoriami to niedługo wszystko będzie zastrzeżone i maksymalnie ograniczone a to już jest wypaczenie ograniczające rozwój zarówno technologii jak i ludzi (a następstwa tego mogą być tragiczne w skutkach-monopol na wszelakie technologie czy dobra, industrializacja, uzależnienie, ogłupienie społeczeństwa, wszechobecna manipulacja...dalej by wymieniać wizje rodem z powieści Orwella itp, które mogą stać się chorą rzeczywistością).

Tego zresztą też, może mniej ogólników, krótsze zdania i precyzuj pojęcia, bo ja nie wiem co ty rozumiesz przez "taki stan rzeczy", "w takim kierunku jak teraz ", " twoimi kategoriami".

Po prostu trzeba przestawić tok myślenia i dostosować go do realiów

A realia są takie, że to oni mają kasę i władzę i stanowią prawo, a ty musisz się dostosować a jeśli ci nie odpowiada to masz na ulicę, ile razy protestowałeś?. xD


Morfitronik — blog o linux'ach, głównie Debian, OpenWRT/LEDE i Android

Offline

 

#74 2013-12-09 19:03:31

menel
Użytkownik
Zarejestrowany: 2013-11-02

Re: piractwo a udowodnienie winy

@morfik, nie mam siły już na Ciebie;)
zakończę to cytatem "Naj­trud­niej­sze w dys­kusji nie jest to, by bro­nić ja­kiejś opi­nii, ale by ją mieć.
hołk!

Offline

 

#75 2014-07-31 17:09:27

Ikonmaly
Nowy użytkownik
Zarejestrowany: 2014-07-31

Re: piractwo a udowodnienie winy

Witam,
Gdy osoba w sieci ma taką samą stopkę... Dodaje np nowy produkt www Tokaji Aszu to brane może zostać pod plagiat?

Ostatnio edytowany przez Ikonmaly (2016-08-21 16:55:07)

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson
Nas ludzie lubią po prostu, a nie klikając w przyciski ;-)